Nie ignoruj zmęczenia. W tej chorobie liczy się każda chwila

dozdrowia.pl białaczka

21 kwietnia obchodzimy Światowy Dzień Świadomości Ostrej Białaczki Szpikowej (AML). To jeden z najbardziej agresywnych nowotworów krwi, który rozwija się bardzo szybko i długo może nie dawać jednoznacznych objawów. Eksperci alarmują: kluczowe znaczenie ma czas – szybka diagnostyka może uratować życie.

Ostra białaczka szpikowa (AML) to choroba, która bez leczenia może doprowadzić do zgonu nawet w ciągu kilku miesięcy. Jej przebieg jest gwałtowny, a objawy często na tyle niespecyficzne, że łatwo je przeoczyć lub pomylić z mniej groźnymi dolegliwościami.

Dzięki rozwojowi nowoczesnych leków i innowacyjnych terapii AML u części pacjentów można dziś coraz skuteczniej kontrolować. Warunkiem jest jednak wczesne rozpoznanie i dostęp do odpowiedniego leczenia na każdym etapie choroby.

Objawy, które łatwo zignorować

Pierwsze symptomy białaczki rzadko budzą niepokój. Najczęściej są to:
przewlekłe zmęczenie i osłabienie,
spadek wydolności fizycznej,
nawracające infekcje,
gorączka bez wyraźnej przyczyny.

Z czasem mogą pojawić się bardziej niepokojące objawy, takie jak krwawienia (np. z nosa lub dziąseł) oraz łatwe powstawanie siniaków.
Problem w tym, że wielu pacjentów bagatelizuje pierwsze sygnały. Próbuje przeczekać gorsze samopoczucie lub leczy się samodzielnie. Tymczasem – jak podkreślają eksperci – jeśli objawy utrzymują się dłużej niż jeden–dwa tygodnie lub się nasilają, konieczna jest pilna konsultacja lekarska.

Jedno badanie może wiele zmienić

Podstawą wstępnej diagnostyki jest morfologia krwi – proste i powszechnie dostępne badanie, które może już na wczesnym etapie wykazać nieprawidłowości.
W przypadku podejrzenia AML konieczne są dalsze, bardziej zaawansowane badania, w tym ocena szpiku kostnego oraz diagnostyka molekularna. Pozwalają one określić typ choroby i dobrać najskuteczniejszą terapię. To właśnie szybka i precyzyjna diagnostyka w dużej mierze decyduje dziś o powodzeniu leczenia.

Kto jest najbardziej narażony?

AML może wystąpić w każdym wieku, ale zdecydowanie częściej dotyczy osób starszych. Większość pacjentów ma powyżej 65 lat, a ryzyko zachorowania rośnie po 60. roku życia.
W Polsce diagnozuje się co najmniej kilkaset przypadków rocznie, jednak rzeczywista liczba zachorowań może sięgać nawet około tysiąca rocznie wśród dorosłych.

Przełom w leczeniu AML

Jeszcze kilka lat temu możliwości leczenia pacjentów, którzy nie kwalifikowali się do intensywnej chemioterapii, były bardzo ograniczone. Dziś sytuacja wyraźnie się zmieniła.
Jednym z najważniejszych postępów jest wprowadzenie terapii skojarzonej – połączenia wenetoklaksu z azacytydyną (VEN+AZA). To obecnie standard leczenia u pacjentów z nowo rozpoznaną AML, którzy nie mogą otrzymać intensywnej chemioterapii.
Terapia ta jest rekomendowana przez najważniejsze międzynarodowe towarzystwa naukowe i znacząco poprawia wyniki leczenia.
W Polsce pacjenci mają dostęp do nowoczesnych terapii w ramach programu lekowego B.114. Obejmuje on m.in. leczenie celowane, które może wydłużyć życie, a w wybranych przypadkach umożliwić przeszczepienie krwiotwórczych komórek macierzystych.

Czas ma znaczenie

Eksperci nie mają wątpliwości – w przypadku AML liczy się każda chwila. Im szybciej choroba zostanie rozpoznana, tym większe są szanse na skuteczne leczenie.
Największym wyzwaniem jest to, że pierwsze objawy są bardzo niespecyficzne i łatwo je zignorować. Wielu pacjentów trafia do specjalisty dopiero w zaawansowanym stadium choroby. Dlatego tak ważne jest, by nie lekceważyć przedłużającego się zmęczenia czy nawracających infekcji i wykonać podstawowe badania krwi. Świadomość i szybka reakcja mogą w tym przypadku naprawdę uratować życie.

Materiał prasowy

Podziel się na:

P9088766PP_A

Subskrybuj

Najświeższe informacje na temat tego, co Nas porusza, prosto na twoją skrzynkę e-mail.