Choroby neurologiczne dotyczą już około 6 mln Polaków rocznie, a wraz ze starzeniem się społeczeństwa liczba pacjentów będzie rosła. Jednocześnie neurologia rozwija się szybciej niż kiedykolwiek wcześniej – pojawiają się nowe możliwości diagnostyczne i terapie, które pozwalają wcześniej rozpoznawać choroby oraz skuteczniej je leczyć. O tym, dlaczego profilaktyka pozostaje równie ważna jak nowoczesne leczenie, z okazji Światowego Dnia Mózgu mówi prof. dr hab. n. med. Halina Sienkiewicz-Jarosz, prezes elekt Polskiego Towarzystwa Neurologicznego.
Światowy Dzień Mózgu to dobry moment, by zapytać: czy zdrowie mózgu powinno być dziś jednym z priorytetów zdrowia publicznego?
Prof. Halina Sienkiewicz-Jarosz: Zdecydowanie tak. Choroby mózgu należą do największych współczesnych wyzwań medycznych, społecznych i ekonomicznych. Żyjemy coraz dłużej, ale wiek pozostaje najważniejszym niemodyfikowalnym czynnikiem ryzyka wielu schorzeń neurologicznych, takich jak udar mózgu, choroba Alzheimera, choroba Parkinsona czy inne choroby neurozwyrodnieniowe. U osób starszych rośnie również ryzyko padaczki, często związanej z chorobami naczyniowymi mózgu.
Dlatego tak ważna jest edukacja – zarówno dotycząca profilaktyki, jak i rozpoznawania pierwszych objawów. W przypadku udaru szybka reakcja może uratować zdrowie, a nawet życie.
Na ile sami możemy zadbać o zdrowie naszego mózgu?
Bardzo wiele zależy od nas. Nie zmienimy wieku ani genów, ale możemy skutecznie wpływać na większość modyfikowalnych czynników ryzyka. Kluczowe znaczenie ma kontrola ciśnienia tętniczego, cholesterolu i poziomu glukozy oraz leczenie nadciśnienia, cukrzycy, otyłości i zaburzeń lipidowych.
Nie mniej ważny jest styl życia – zdrowa dieta, regularna aktywność fizyczna, odpowiednia ilość snu, unikanie tytoniu i nadmiernego spożycia alkoholu.
Równie istotna jest aktywność intelektualna i społeczna. Czytanie, nauka nowych umiejętności, poznawanie języków obcych czy utrzymywanie relacji z innymi budują tzw. rezerwę poznawczą, która pomaga mózgowi dłużej zachować sprawność.
Szacuje się, że dzięki ograniczeniu modyfikowalnych czynników ryzyka można zapobiec lub opóźnić nawet około 45 proc. przypadków otępienia.
Nie wszystkim chorobom neurologicznym można jednak zapobiec.
To prawda. Nie znamy skutecznych metod profilaktyki m.in. choroby Parkinsona, stwardnienia rozsianego czy wielu postaci padaczki. Nie oznacza to jednak, że zdrowy styl życia nie ma znaczenia. Przeciwnie – wspiera funkcjonowanie mózgu i całego organizmu, a u osób już chorujących pomaga dłużej zachować sprawność i poprawia efekty leczenia.
Polskie Towarzystwo Neurologiczne wspólnie z kardiologami i onkologami apeluje o większy nacisk na profilaktykę. Dlaczego?
Ponieważ najważniejsze choroby przewlekłe mają wspólne czynniki ryzyka. Nie powinniśmy mówić osobno o profilaktyce serca, mózgu czy nowotworów – to elementy jednej strategii zdrowia publicznego.
Dlatego wspólnie opracowaliśmy „10-tkę zdrowia” – zestaw zasad, które jednocześnie zmniejszają ryzyko chorób neurologicznych, sercowo-naczyniowych i nowotworów.
Polska nadal przeznacza na profilaktykę znacznie mniej środków niż średnia unijna, a jednocześnie liczba zgonów możliwych do uniknięcia pozostaje jedną z najwyższych w Europie. Profilaktyka nie jest kosztem – to inwestycja w dłuższe życie w zdrowiu.
Jeśli jednak dojdzie do udaru, co powinien wiedzieć każdy?
Przede wszystkim, że liczy się czas. Udar jest stanem nagłym, podobnie jak zawał serca.
Warto zapamiętać prosty akronim FAST
F (Face) – opadający kącik ust lub asymetria twarzy,
A (Arms)– osłabienie lub niedowład jednej ręki,
S (Speech) – nagłe zaburzenia mowy lub rozumienia,
T (Time) – natychmiastowe wezwanie pomocy pod numer 112.
Objawy udaru często nie bolą, dlatego bywają bagatelizowane. Nawet jeśli szybko ustąpią, nie wolno czekać – konieczna jest pilna pomoc medyczna.
Coraz więcej mówi się o chorobie Alzheimera. Czy rzeczywiście jesteśmy świadkami przełomu?
Tak. Po raz pierwszy dysponujemy terapiami, które nie tylko łagodzą objawy, ale wpływają na mechanizm rozwoju choroby i mogą spowalniać jej postęp u odpowiednio zakwalifikowanych pacjentów. Warunkiem jest jednak bardzo wczesne rozpoznanie – jeszcze na etapie łagodnych zaburzeń poznawczych lub wczesnego otępienia. Jeśli pacjent trafia do specjalisty zbyt późno, możliwość zastosowania nowych terapii przepada. Dlatego tak ważna jest edukacja społeczeństwa oraz przygotowanie lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej do wczesnego rozpoznawania pierwszych objawów.
Jak zmienia się diagnostyka choroby Alzheimera?
Coraz większą rolę odgrywają biomarkery oznaczane z krwi, zwłaszcza białko p-tau217. To ogromny postęp, ponieważ badanie jest znacznie prostsze i mniej inwazyjne niż dotychczasowe metody.
Biomarkery nie zastępują jednak oceny klinicznej ani specjalistycznej diagnostyki. Są narzędziem wspierającym rozpoznanie u osób, które już zgłaszają problemy z pamięcią.
Ważnym elementem jest także program „Moje Zdrowie”, w którym osoby po 60. roku życia mają oceniane funkcje poznawcze. To zwiększa szansę na wcześniejsze wykrywanie zaburzeń.
Jakie wyzwania stoją dziś przed polską neurologią?
Najważniejsze to stworzenie sprawnej ścieżki diagnostycznej – od lekarza rodzinnego po wyspecjalizowane ośrodki leczenia chorób otępiennych.
Drugim wyzwaniem są kadry. W Polsce pracuje niewiele ponad 4 tys. neurologów, a znaczna część z nich osiągnęła już wiek emerytalny. Potrzebujemy także większej liczby neuropsychologów, pielęgniarek neurologicznych, logopedów, fizjoterapeutów, terapeutów zajęciowych i koordynatorów opieki.
Czy postęp dotyczy tylko choroby Alzheimera?
Zdecydowanie nie. Ostatnie lata przyniosły ogromny rozwój terapii stosowanych m.in. w stwardnieniu rozsianym, chorobie Parkinsona, rdzeniowym zaniku mięśni, spastyczności, dystonii, migrenie czy padaczce lekoopornej. Dla wielu pacjentów oznacza to możliwość zachowania samodzielności, aktywności zawodowej i lepszej jakości życia.
Czy polscy pacjenci mają dostęp do tych terapii?
W dużej mierze tak, głównie dzięki programom lekowym. Obecnie neurolodzy prowadzą 22 programy lekowe, które umożliwiają dostęp do nowoczesnego leczenia. Rosnąca liczba pacjentów wymaga jednak odpowiedniego finansowania. Bez stabilnych środków trudno będzie wykorzystać możliwości, jakie daje współczesna neurologia.
Jakie przesłanie chciałaby Pani przekazać z okazji Światowego Dnia Mózgu?
Chciałabym, abyśmy zaczęli traktować zdrowie mózgu równie poważnie jak zdrowie serca. Neurologia rozwija się bardzo dynamicznie – potrafimy wcześniej rozpoznawać wiele chorób i skuteczniej je leczyć niż jeszcze kilka lat temu. Jednocześnie ogromny wpływ na zdrowie mózgu mają nasze codzienne decyzje. Edukacja, profilaktyka i umiejętność rozpoznawania objawów alarmowych są równie ważne jak dostęp do nowoczesnych terapii. Bo nawet najlepsze leczenie nie pomoże, jeśli pacjent zgłosi się zbyt późno.
Światowy Dzień Mózgu przypomina, że o mózg warto dbać przez całe życie – i nigdy nie jest na to ani za wcześnie, ani za późno.
Materiał prasowy





