Według szacunków na świecie obecnie żyje 45 milionów osób z różnego rodzaju zaburzeniami otępiennymi. Do 2050 roku liczba ta ma wzrosnąć do 135 milionów. W Polsce, ze względu na starzenie się społeczeństwa, choroby neurodegeneracyjne stają się strategicznym wyzwaniem dla systemu ochrony zdrowia.
Choroby otępienne są ściśle powiązane z wiekiem, a możliwości ich leczenia pozostają ograniczone. Do niedawna terapia miała wyłącznie charakter objawowy. Jednak zbliżamy się do przełomowego momentu – pojawienia się leków modyfikujących przebieg choroby, które mogą znacząco spowolnić jej postęp. Kluczową rolę w tym procesie odgrywają biomarkery wykrywane m.in. za pomocą metod medycyny nuklearnej, nawet 20 lat przed wystąpieniem pierwszych objawów.
Choroby neurozwyrodnieniowe – co to właściwie jest?
Choroby neurozwyrodnieniowe mózgu to schorzenia, w których dochodzi do postępującego niszczenia komórek nerwowych. W efekcie pojawiają się zaburzenia pamięci, uczenia się, zachowania, mowy, a z czasem pacjent traci zdolność do samodzielnego funkcjonowania i wycofuje się z życia społecznego. Często mylone są pojęcia otępienia i choroby Alzheimera.
Otępienie to szerszy zespół objawów o różnych przyczynach (np. nadużywanie alkoholu, guz mózgu), który ostatecznie uniemożliwia samodzielne życie. Choroba Alzheimera jest natomiast konkretną jednostką chorobową, która początkowo atakuje obszary mózgu odpowiedzialne za pamięć, uczenie się i orientację w przestrzeni, prowadząc z czasem do otępienia.
Najczęstszą chorobą neurozwyrodnieniową jest właśnie choroba Alzheimera. W Polsce obecnie żyje z nią około 600 tysięcy osób, a do 2050 roku liczba ta ma się podwoić. Ze względu na starzenie się społeczeństwa problem nabiera strategicznego znaczenia nie tylko dla pacjentów, ale także dla ich rodzin i całego systemu opieki zdrowotnej.
Do grupy chorób neurozwyrodnieniowych zaliczamy m.in.
• chorobę Alzheimera (i jej warianty),
• otępienie czołowo-skroniowe,
• afazję pierwotnie postępową,
• otępienie z ciałami Lewy’ego,
• chorobę Parkinsona oraz atypowe zespoły parkinsonowskie.
Wielu pacjentów bez diagnozy
Istotnym problemem jest także niska wykrywalność choroby. Szacuje się, że tylko jeden na pięciu pacjentów z chorobą Alzheimera otrzymuje właściwą diagnozę. Oznacza to utratę szansy na wczesne leczenie dla ogromnej grupy chorych.
Ograniczona terapia – ale zbliża się przełom
Do tej pory leczenie choroby Alzheimera ograniczało się wyłącznie do łagodzenia objawów. Nie było terapii przyczynowej. Wiadomo jednak, że kluczową rolę odgrywa odkładanie się w mózgu nieprawidłowego białka beta-amyloidu – proces ten może rozpoczynać się nawet 20 lat przed pierwszymi objawami klinicznymi. Beta-amyloid wywołuje procesy zapalne i prowadzi do tworzenia się innego patologicznego białka typowego dla choroby Alzheimera – białka tau.
Na początku 2023 roku Amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA) zatwierdziła pierwszy lek, który podany we wczesnym stadium choroby spowalnia progresję zaburzeń poznawczych u niemal jednej trzeciej pacjentów w ciągu 18 miesięcy. Obecnie w badaniach klinicznych znajduje się prawie 100 różnych leków modyfikujących przebieg choroby – skierowanych nie tylko przeciwko amyloidowi, ale także przeciwko białku tau, procesom zapalnym lub działających w mechanizmie mieszanym.
Warunkiem skuteczności tych terapii jest jednak podanie leku na bardzo wczesnym etapie oraz precyzyjna diagnostyka, która pozwoli zakwalifikować do leczenia wyłącznie tych pacjentów, którzy rzeczywiście na nim skorzystają. Tu decydującą rolę odgrywa medycyna nuklearna.
Biomarkery – sygnały ostrzegawcze choroby
W centrum nowoczesnej diagnostyki znajdują się biomarkery, czyli wskaźniki biologiczne świadczące o rozwijającym się procesie chorobowym. W przypadku choroby Alzheimera szczególne znaczenie ma odkładanie się beta-amyloidu w mózgu, które może rozpocząć się nawet 20 lat przed wystąpieniem objawów. Dzięki biomarkerom można z dużym prawdopodobieństwem ocenić ryzyko zachorowania pacjenta. Wczesne wykrycie tych zmian daje szansę na szybką interwencję terapeutyczną.
Badania strukturalne, takie jak rezonans magnetyczny czy tomografia komputerowa, wykrywają zmiany zazwyczaj dopiero w zaawansowanym stadium i służą głównie do wykluczenia innych przyczyn (np. guza mózgu). Znacznie większą wartość diagnostyczną mają metody medycyny nuklearnej obrazujące czynność mózgu:
PET z fluorodeoksyglukozą (FDG-PET) – ocenia metabolizm glukozy w mózgu,
SPECT – ocenia perfuzję (przepływ krwi) w mózgu.
Oba badania pozwalają wykryć charakterystyczne dla poszczególnych chorób neurozwyrodnieniowych wzorce zaburzeń, umożliwiając różnicowanie np. choroby Alzheimera od otępienia czołowo-skroniowego. Odzwierciedlają one stopień neurodegeneracji i korelują z objawami klinicznymi.
Największy przełom stanowi jednak PET z radioligandem obrazującym złogi beta-amyloidu. Badanie to pozwala wykryć specyficzny biomarker nawet 20 lat przed pojawieniem się pierwszych objawów. Dzięki temu istnieje realna szansa na wczesne włączenie terapii przeciwciałami przeciw amyloidowi.
PET z amyloidem – nieinwazyjna alternatywa
Alternatywą dla badania PET jest oznaczenie amyloidu w płynie mózgowo-rdzeniowym (nakłucie lędźwiowe). Jednak około 30% pacjentów ma przeciwwskazania do tego zabiegu, nie wyraża zgody lub wynik jest niediagnostyczny. W takich przypadkach nieinwazyjne badanie PET staje się nieodzowne. W przyszłości spodziewane są też testy biomarkerów z krwi, jednak nie dostarczą one informacji o rozmieszczeniu zmian w obrębie mózgu.
Dostępność procedur w Polsce – pilna potrzeba zmian
Niestety, dostępność kluczowych badań w Polsce jest ograniczona:
• Badanie PET z glukozą nie jest refundowane.
• Alternatywne badanie perfuzji mózgowej (SPECT) jest refundowane, ale mniej czułe,
Badania PET z amyloidem są dostępne, lecz ich koszt sięga kilkunastu–kilkudziesięciu tysięcy złotych.
Europejskie Towarzystwo Medycyny Nuklearnej przygotowuje już środowiska medyczne do szerszego stosowania tych procedur. Eksperci podkreślają, że w miarę rejestracji nowych leków dostępność diagnostyki musi znacząco wzrosnąć – czy to jako odrębna procedura, czy w pakiecie terapeutycznym.
Obecnie w polskich zakładach medycyny nuklearnej kolejki do badań liczone są w miesiącach. Pacjenci z chorobami neurodegeneracyjnymi mają gorszy dostęp do procedur niż pacjenci onkologiczni. W efekcie diagnozę choroby Alzheimera otrzymuje zaledwie co piąty chory.
Przyszłość – nowe biomarkery i terapie
Medycyna nuklearna rozwija się dynamicznie. Oprócz amyloidu coraz większą rolę odgrywa obrazowanie białka tau za pomocą PET. Trwają także badania nad wizualizacją innych patologicznych białek, m.in. synukleiny (związanej z chorobą Parkinsona). Nowe leki w badaniach klinicznych celują nie tylko w amyloid, ale także w tau czy procesy zapalne, których aktywność również można oceniać za pomocą PET.
Korzyści dla pacjentów i społeczeństwa
Wykrycie biomarkera nawet 20 lat przed objawami oznacza, że pacjent może żyć z rozpoznaniem niemal 30 lat (choroba od pierwszych objawów trwa średnio 10 lat). Opóźnienie wystąpienia objawów przekłada się na dłuższy okres aktywnego życia zawodowego i społecznego – zarówno dla pacjenta, jak i jego opiekunów. W skali całego społeczeństwa korzyści są ogromne: społeczne, ekonomiczne i zdrowotne.
W kontekście prognozowanego wzrostu liczby chorych do 135 milionów na świecie w 2050 roku, wczesna diagnostyka i leczenie modyfikujące przebieg choroby mogą stać się jednym z najważniejszych narzędzi w walce z epidemią otępień. W obliczu rosnącej liczby chorych inwestycje w rozwój i dostępność medycyny nuklearnej stają się nie tyle opcją, co koniecznością, aby ten historyczny przełom w leczeniu chorób otępiennych mógł przynieść realne efekty.
Opracowanie: Dorota Tuńska
Konsultacja merytoryczna dr n. med. Bogna Brockhuis, adiunkt w Zakładzie Medycyny Nuklearnej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku.





