• Twoje zdrowie w twoich rękach
  • Co robić by nie chorować.
  • Styl życia twoim wrogiem czy sprzymierzeńcem

Skąd w nas tyle złości?

angry 2191104 1920
 
Masz dość swojego krzyku? Często czujesz bezsilność wobec agresji? Od dawna próbujesz opanować napady złości czy gniewu, lecz ile byś się nie starała, na koniec i tak nie zawsze ci się to udaje? Jeśli 3 razy odpowiedziałaś sobie: TAK na powyższe pytania – czas przyjrzeć się pracy swojej wątroby!
 
Każdy z organów ludzkiego ciała stanowi środowisko dla pamięci komórkowej o różnego typu odczuwanych emocjach. Jak wiadomo od tysiącleci z obserwacji Tradycyjnej Medycyny Chińskiej nie jest to przypadkowe, w którym miejscu naszego organizmu skryje się wstyd, a w którym smutek. Matka natura jest bardzo logiczna i rządzi sie swoimi prawami w sposób absolutnie konsekwentny i uniwersalny. Lęk znajduje swoją siedzibę w nerkach, wstyd w trzustce a złość kryje się w wątrobie. Ma to swoje odzwierciedlenie nawet w powszechnym języku, gdy posługujemy sie takimi stwierdzeniami jak np. "coś leży mi na wątrobie". 
 
Stąd na drodze logicznej dedukcji dojdziemy do bardzo rozsądnego wniosku: fizyczne wzmacnianie wątroby, jej regularne oczyszczanie i suplementacja, z pewnością przysłużą się nam w walce ze złością czy frustracją. Ale czy nie ma wśród nas osób, które od dawna zadbały o codzienną dietę wzmacniającą wątrobę, a jednak mimo tego wściekłość czy gniew potrafią nad nimi zapanować w ułamku sekundy? Jak wtedy  wytłumaczyć takie zjawisko? Przecież musi być jakaś przyczyna!
 
Odpowiedź na to zapytanie przyniesie nam jeszcze jedna dodatkowa informacja, płynąca tym razem z pola Biologii Totalnej: wątroba jest również siedliskiem braku. Wszelkie odczucia niedostatku, niedosytu, niedomiaru – będą kumulowane właśnie przez komórki miąższu wątroby, przede wszystkim zaś poczucie braku szacunku. Kto z nas się z tym nie zmierzył, ten może się uznać za szczęściarza! Z reguły jednak jest tak – i pokazują to doświadczenia wszystkich terapeutów, niezależnie od reprezentowanej metody – że uczucie nieustannego braku towarzyszy większości społeczeństwa, a za mało możemy mieć absolutnie wszystkiego: miłości, pożywienia, pieniędzy, uwagi, akceptacji, domu, bliskości i wielu innych rzeczy. 
 
"Nie mam się w co ubrać!" czy "Nie stać mnie na to!" są językowym odzwierciedleniem stanu umysłu, ale też informacją płynącą z podświadomości, że nasza wątroba znajduje się w stanie niedowartościowania! Kilkanaście kolorowych długopisów na biurku, gromadzenie rezerwy jedzenia w szafkach kuchennych czy zapasy chusteczek higienicznych w torebce obrazują ten nieuświadomiony konflikt braku bardziej niż jakakolwiek tomografia komputerowa.
 
Musimy zrozumieć, że to, co niesiemy w archetypie emocji przynależnych wątrobie pochodzi z pola informacji o tym, co najistotniejsze w przeżyciu: uczucie głodu! Co by było, gdybyśmy nie odczuwali głodu jako ludzkość? Głód jest tym, co zmobilizuje nas do działania nawet w chwili największego osłabienia organizmu, bowiem od zaspokojenia go zależy nasze przeżycie. Zatem głód – czytaj: brak pożywienia – będzie tym rodzajem motywacji, który w przyrodzie znajdzie największe uzasadnienie działania. Żadna inna emocja nie będzie niosła tak wielkiego ładunku energii kinetycznej, co brak, a to właśnie konsekwencją braku jest wyzwalana w nas złość czy wściekłość. Krzyk zaś jest jej manifestacją. 
 
Problem zaczyna się wtedy, kiedy przestajemy rozumieć, że dziejsza złość już nie służy nam do wyjścia z jaskini i zdobycia kolejnego mamuta (gdyż pożywienia w społeczeństwie cywilizowanym jest nawet aż nadto), a jedynie do zaspokojenia innego rodzaju potrzeb. Reakcja behawioralna wyzwalana przez złość, w tym właśnie ten powszechnie nielubiany i nieakceptowany krzyk, jest jednak archetypowa i czasem bywa tak silna, jak byśmy rzeczywiście z tym mamutem mieli za chwilę stanąć do walki. Dopóki nie zdamy sobie sprawy z własnych oczekiwań, te pierwotne odruchy będą nami kierować czy tego chcemy czy też nie! Takie są prawa przyrody.
 
question mark 2123967 1280
 
Co możemy więc zrobić w chwili napadu totalnej wściekłości czy furii?
 
Polecane przez psychologów liczenie do 10-ciu ma swoje uzasadnienie: zatrzymaj się na sekundę, weź głęboki wdech – w chwili stresu komórki wykazują znacznie wyższe zapotrzebowanie na zużywany tlen niż na co dzień – i... wykorzystaj ten czas na udzielenie sobie odpowiedzi na ważne pytanie: jaka moja potrzeba jest w tym momencie niezaspokojona? Co jest tym moim "głodem", który właśnie próbuję nakarmić? Czego w tej chwili oczekuję najbardziej?
Zaskakujące, jak uświadomienie sobie odpowiedzi na te pytania, potrafią natychmiastowo wnieść zdolność do kontroli i opanowania własnych reakcji. 
 
Potęga działania świadomości nie zna granic!
 
Pracowałam kiedyś z młodą kobietą, matką dwójki małych dzieci, która zgłaszała, że napady kipiącej złości są problemem, z którym sobie kompletnie nie radzi. Żałowała, że w chwili ogromnego stresu potrafi krzyknąć na dziecko, a gdyby mogła – chciałaby nawet posunąć się do działań fizycznych. Starałyśmy się odnaleźć powód tej ogromnej wściekłości i dotarłyśmy do powtarzającej się sytuacji: wyjście z domu do przedszkola. Córka nie chce się ubrać, czesze włosy zbyt wolno i ociąga się z wkładaniem bucików. Jaka potrzeba matki była w tym momencie niezaspokojona? Odpowiedź była oczywista: potrzeba bycia niekrytykowaną i akceptowaną w przedszkolnym środowisku w związku z punktualnością, nad którą pracowała. Kto był jednak tym krytykantem w głowie naszej bohaterki? I tu odpowiedź ją mocno zaskoczyła: pani szatniarka! Ukryty lęk przed oceną szatniarki stał się w jej umyśle powodem ogromnego konfliktu, który w konsekwencji doprowadzał ją na skraj furii, agresji i niephamowanych działań. Uświadomienie sobie tego problemu wzbudziło w matce salwy śmiechu oraz zrozumienie, w czym dotychczas tkwiła i co było tym jej "mamutem", którego pragnęła zdobyć! 
Ile takich mamutów pragniemy zdobyć na co dzień? O ile takich mamutów zabiegamy niepotrzebnie tylko i wyłącznie z powodu nieuświadomienia sobie prawdziwej przyczyny do działania?
 
Złość odczuwamy wszyscy: dyrektorzy wielkich korporacji i małe niemowlęta, mieszkańcy niewielkich wsi i dużych aglomeracji miejskich. Należy zrozumieć, że w każdym przypadku ta złość czemuś służy i o czymś nas informuje. Jeśli będziemy z nią walczyć, zamiast się jej przyjrzeć
i zrozumieć, może nas niestety pokonać, czasem wywołując nawet poważne choroby...
 
Na co jeszcze warto zwrócić uwagę, gdy już odpowiemy sobie na pytanie o niezaspokojone potrzeby?
 
Skoro wiemy, że odczuwanie złości wynika z osłabienia wątroby, dobrze jest sięgnąć pamięcią wstecz i zbadać, czy w naszej rodzinie przypadkiem nie było żadnych problemów tym narządem? Czy były przypadki chorób wątroby typu zapalenie, żółtaczka czy nowotwór? Czy był może wypadek, podczas którego ktoś doznał uszkodzenia wątroby? Czy ktoś z przodków był od czegoś uzależniony np. od alkoholu? Problemy w genealogii bardzo często przenoszą się na kolejne pokolenia i okazuje się bardzo często, że emocje przez nas odczuwane nie należą do nas, że pochodzą np. od naszej matki, babki czy prababki. Biologia Totalna mówi, że takie nieuświadomione konflikty naszych przodków mogą sięgać aż 4 pokoleń wstecz! Czy więc powiemy oceniająco o babce, że była złośnicą a o dziadku, że był krzykaczem? Czy też – sięgając po wiedzę – zastanowimy się z refleksją nad faktami: jakiego głodu doświadczyli? Czego tak bardzo musiało im brakować, że aż tak reaktywnie zachowywali się w życiu? Czy kiedy zrozumiemy ich losy, nie będzie nam łatwiej zrozumieć samych siebie?
 
"Już tyle razy pracowałam nad złością! Myslałam, że mam to przepracowane!!!" - słyszę bardzo czesto od swoich klientek. 
 
Ale czy można się najeść na zapas? 
 
Czy można zaspokoić głód na wyrost? Czy nie jest tak, że emocja pojawi się jako sygnał i informacja dla nas o tym, że w naszym świecie zaistniał
pewien odczuwalny fakt: czegoś nam w danej chwili zabrakło? 
Kto nie zrozumie tych pierwotnych mechanizmów pojawiania się emocji, w tym złości czy gniewu, ten na siłę będzie z nimi walczył i próbował odepchnąć. Tymczasem prawda jest bardzo prosta: w przyrodzie kto walczy – jest narażony na unicestwienie. Walcząc z czymś, narażamy się na porażkę i przegraną, a wiedzą o tym najlepiej ci, ktorzy zwalczali nałogi, doświadczyli frustracji i depresji. Ileż można probować i walczyć? A czyż nie łatwiej byłoby zrozumieć, zaakceptować i przyjąć pewne rzeczy?
 
punch 316605 1280
 
Medycyna wschodnia nauczyła nas, że są jeszcze inne tkanki energetycznie i funkcjonalnie powiązane z wątrobą: 
 
mięśnie, więzadła i ścięgna, czyli wszytskie te elementy miękkie układu motorycznego, ktore odpowiadają w przyrodzie za poruszanie szkieletem kostnym. Czym innym jest właśnie ten ruch jak nie mobilizacją sił; akcją, służącą przeżyciu? Stąd wątroba – jako rezerwuar glikogenu, z którego w każdej chwili można pozyskac glukozę - paliwo do nakarmienia komórek mięśniowych – będzie tym narządem, który kontroluje nasze działania. A jeśli mięśnie nie mogą pracować, to co wtedy? Wtedy pojawia sie uczucie bezsilności – emocjonalny sygnał stanu, w którym nie wiemy, jaki ruch przedsięwziąć, z poczuciem, że nie możemy zrobic nic. Gdy złość nie pomogła, bezradność przychodzi z pomocą jako informacja o niezaspokojonym głodzie: tym razem potrzebie działania. Stąd zarówno w przypadku wzmożonej agresji czy hamującej apatii pomocne będzie to samo pytanie: czego ci teraz najbardziej brakuje?
 
I kiedy poznasz na nie odpowiedź, bądź dla siebie dobra i pozwól sobie na zaspokojenie tej potrzeby w najprostszy sposób, jak to będzie możliwe. Czasem samo uświadomienie sobie tej potrzeby – zmniejsza ją. Czasem już samo danie sobie prawa do odczuwania tej potrzeby będzie wyzwalające. Niezwykła jest moc autoświadomości. W ułamku sekundy może się wydawać, że nie dzieje się nic, a zmieni się cały nasz świat! I okaże się, że bez żadnej walki i poskramiania, nasza złość i krzyki zostaną samoistnie okiełznane.
 

IMG 8998s
 
Mgr inż. Magda Wdowiak, 
Konsultant Biologii Totalnej/Recall Healing, Certyfikowany Trener Nowoczesnych Technik Uczenia (się) i Rozwoju Osobistego z wieloletnim doświadczeniem w branży szkoleniowej oraz medycznej. Współzałożycielka i Sekretarz Klubu "kuźnia ZDROWIA", Właścicielka Centrum Rozwoju i Terapii Naturalnych "kuźnia ZDROWIA" w Warszawie. Prowadzi autorski cykl warsztatów: „Moc Uzdrawiania Przez Świadomość”, a także inne wykłady oraz szkolenia i konsultacje indywidualne.
 

Nie masz uprawnień aby dodać komentarz. Zarejestruj się na stronie aby uzyskać możliwość dodawania komentarzy.